Staruszka
Tajemniczy nagrobek
Żyła tam mała dziewczyna o imieniu Sandra wraz z rodziną.
Pewnego wieczoru mała Sandra bawiła się jak zawsze sama na dworze, gdy nagle podszedł do niej nieznany mężczyzna i powiedział:
- Pójdziesz ze mną? Pokaże ci coś – Dziewczynka poszła za mężczyzną.
Po chwili weszli w las.
Niespodziewanie mała Sandra zgubiła z widoku tajemniczego mężczyznę i zaczęła płakać. Bała się, że już nigdy nie wróci do domu.
Szła cały czas przez las.
W pewnym momencie zaczęło się robić coraz ciemniej i ciemniej. Dziewczynka nadal błądziła po ciemnym lesie.
Wysoko na bordowym niebie wisiał lśniący księżyc oświetlając swoim światłem jedynie mały skrawek ziemi. Dziewczynka podszedł do promienia księżycowego spojrzała na ziemię, którą oświetlał.
Musiała przybliżyć się jeszcze bardziej, aby odczytać na nagrobku zniszczony już od deszczu napis. Przeczytała go dwa razy aby zrozumieć co jest na nim napisane ,
,Ostatnie dziecię z rodu Guterfrager złożone w ofierze bogowi przeklętego lasu”
Sandra cofnęła się do tyłu, gdy usłyszała, że krzaki za nią zaczynają się poruszać. Potknęła się o własne nogi uciekając przed tężyzną, który ją tutaj przyprowadził. Gdy upadła wiedziała, że to już jej koniec. Ale mężczyzna rozpłynął się w powietrzu.
Dziewczyna roztrzęsiona wróciła do nagrobka i odczytała napis
,,Sandra, ostatnie dziecię z rodu Ferell, złożona w ofierze bogowi lasu”.
Dziewczynka odwróciła się do tyłu i spostrzegła nad sobą jedynie ostrze noża, które po chwili uderzyło ją w sam środek czoła.
Nikt nie był wstanie znaleźć Sandra…
Nikt też nie szukał jej tam gdzie szukać powinien…
Nikt nie chciał…
Morderczy ojczym
-Sandra! Mamy gości, a raczej jednego i chciałabym Ci go przedstawić. Mówiąc to pokazała ręką na wchodzącego mężczyzne.
-Witaj Sandro!-Powiedział do niej nieznajomy
-Twoja mama opowiadała mi o Tobie dużo.Jesteś solidną i grzeczną dziewczynką -mówił
-ale i wstretnym niechcianym bachorem,który nieddługo umrze-powiedział tak,że tylko Sandra to usłyszała.
-Mamo kto to jest?
-Kochanie, więc to jest Tom i ....zaręczyłiśmy się.
-Co?! -Kochanie wiem, że ciężko Ci to zrozumieć, ale chociaż spróbuj!
-Nawet nie zmaierzam! Czy ty słyszałaś co on do mnie powieział?!
-Tak. Że jesteś grzeczną dziewczynką i ...
-Nie! To drugie!!!
-Nic nie słyszałam, może mi powiesz?
-Powiedział,że jestem wrednym bachorem i niedługo zginę!
-Nie kłam! Idź do pokoju! Nie wychodź z tamtąd do póki nie przeprosisz Toma!
-To czyli nigdy ie wyjdę! I wbiegła po schodach.Tej samej nocy śnił jej się Tom, który próbuje ją zabić siekierą, która jest u nich w piwnicy.Budzi się natychmiast.Lecz kiedy otwiera oczy, Tom naprawdę stoi przy jej łóżku i celuje w nią siekierą! Sandra zaczyna uciakać i wołać o pomoc mamę. Matka zobaczyła co się dzieje i nie mogła zrzumieć czemu Tom to robi.
-Czemu to robisz?
-Kochanie. Elu nie rozumiesz? Po co nam te dziecko? Będziemy razem i tylko my, bez dodatkowego ciężaru.
-Nie waż się nazywać moją córke ciężarem! I z całej siły popchnęła go, ale . Lecz Sandra pośpieszyła matce na pomoc i zepchnęła go ze schodów.Kiedy zeszły do niego był nieprzytomny i jak się okazało...martwy. Już chciały wezwać policję gdy nagle dziewczynka zobaczyła, że z rany w głowie wycieka niebieski płyn, który wsiąka w dywan i leci z niego dum. Obydwie postanowiły zakopać jesgo zwłoki w ogródku i nigdy, ale to przenigdy nie wspominać na ten temat. Tydzień później, po ulewnych deszczach i spadkach temperatury, zaczęło się robić naprawde ciepło. Ale tam, gdzie zakopały ciało Toma, zaczęły rosnąć niebieski róże z wielkimi kolcami. Zdawało się w nocy, że śpiewały:
- Elu, jesteśmy dla siebie stworzeni. Pewnego dnia gdy obydwie wyszły by podwieźć Sandrę do szkoły i pojechać do pracy,róże zaczęły śpiewać:
-Za kilka pełni księżyca wrócę tu moja najdroższa,a wtedy policzę się z tym przeklętym bachorem. I od tamtej pory już nie śpiewały,nawet w nocy. Lecz zbliżały się pełnie księżyca.Czy to oznaka nowych kłopotów i powrototu Toma...?